Pewnego razu na zamku Chojnik odbywała się wielka uroczystość, na którą zjechał piastowski książę Ludwik III z legnickiego dworu. Wydano wspaniałą ucztę i zamek przyozdobiono, a dla rozrywki gości odbywał się pokaz turnieju rycerskiego. Damy z podziwem patrzyły na młodych rycerzy.
Księciu Ludwikowi III towarzyszył jego paź, przybył tu nie tylko z obowiązku, ale także z nadzieją, że będzie mógł zobaczyć swoją miłość kasztelankę zamku Chojnik. Niestety córka wielmoży nie chciała adoracji biednego pazia.Tymczasem książę Ludwik powstał i przemówił:
”Oto puchar szczerozłoty, a niech go postawią na najwyższym występie zamkowej wieży. Widzę tu wielu mężczyzn i silnych, który z nich na cześć swej wybranej potrafi wspiąć się na wieżę i puchar przynieść, niech go sobie w nagrodę swej odwagi zatrzyma na własność!”. Jednak nikomu nie udało się sięgnąć po puchar.
Wówczas ku stromej wieży podszedł paź, zwinnie wspinał się po murze ku wieży – zdobył puchar, a wszyscy wznosili okrzyki podziwu. Na to odezwał się paź:
”Niech mi będzie wolno powiedzieć wobec wszystkich to, co od dawna w sercu kryłem: dla jejmościanki panny Elżbiety jest ten puchar, który wart jest jej służyć. A ja chcę już jeno moją miłość śmiercią przypieczętować! I rzucił się z wysokości.
źródło: Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie- K. Kwaśniewski